Między miedzą, a dzielnicą

W mieście

Jedzonko

Jedną z moich rozrywek w Olsztynie jest... jedzenie!

W ostatni weekend przyjechał do mnie chłopak i spacerowaliśmy trochę z Tukiem wzdłuż niedaleko płynącej rzeki Łyny. Niestety nie mam zdjęć. Za to wspomnienia zaciekawionych ludzi. A to jakieś dziecko szturcha mamę i mówi " paaatrz, co too?", a to jakiś zafascynowany pan chce pogłaskać i dowiedzieć się coś więcej o tych zwierzątkach no i oczywiście właściciele psów, którzy byli o dziwo mili. Pewna pani nawet mówiła, że poczeka z psem aż my przejdziemy wąską ścieżyną. Jedynie kawki nie dawały nam spokoju, nie wiem czy chciały upolować naszego tchórzyka, ale leciały cały czas za nami.

 

Za to następnego dnia nastała gorsza pogoda i naszą rozrywką było gotowanie. Znaczy mój chłopak gotował, a ja udawałam że pomagam ;) Tak na prawdę to cały czas jadłam. Trochę kiwi, trochę marchewki przygotowanej do zupy i ogónie wszystko co można było podjeść.

kiwii.JPG